5 min read

Patrol interwencyjny reliktem przeszłości? Komu realnie jest potrzebny, a dla kogo jest tylko iluzją ochrony?

Patrole, bądź grupy interwencyjne są nieodzownym elementem firm ochroniarskich. Agencje ochrony podchodzą bardzo elastycznie do składu osobowego takich jednostek oraz do ich wyposażenia podczas interwencji. Skąd biorą się różnice, w jakich przypadkach warto skorzystać z ich usług oraz jak podchodzą do realizacji powierzonych zadań? Szczegółowe odpowiedzi na powyższe pytania znajdziesz w dalszej części artykułu.

Grupy interwencyjne ochrony – definicja

Ustawa z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia jasno wskazuje definicję „grupy interwencyjnej”. Najważniejszym zapisem jest to, że stanowi ją najmniej dwóch pracowników ochrony wpisanych na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej i to, że posiadają oni prawo do stosowania środków przymusu bezpośredniego w tym mają na wyposażeniu broń palną. Skoro ustawa wymaga posiadania broni palnej przez członków grup, to muszą oni uzyskać dopuszczenie do jej posiadania. Takie przepisy sprawiają, że agencje ochrony w celu zapewnienia podjazdów w ramach grup interwencyjnych zmuszone są do ponoszenia dużych kosztów. Wiąże się to z zatrudnieniem minimum dwóch wysoko kwalifikowanych pracowników na każdą zmianę. Należy również przestrzegać zaostrzonych warunków przechowywania i ewidencjonowania broni.

Patrol interwencyjny – wymysł agencji ochrony?

Z racji na duże koszty w utrzymaniu grup firmy ochroniarskie stworzyły terminy bliźniaczo podobne: patrol interwencyjny, grupy szybkiego reagowania itp. Firmy te posługują się swoim wewnętrznym nazewnictwem, a nie terminem określonym w ustawie, co daje im praktycznie pełną dowolność do ustalania wymagań względem świadczenia usług w ochronie osób i mienia. Praktyki te licznie stosowane są przy świadczeniu usług dla firm, zakładów produkcyjnych, które nie znajdują się na liście obiektów infrastruktury krytycznej – w nich bezwzględnie wymagane są podjazdy grup.

Takie działania doprowadziły do tego, że patrole interwencyjne to często jeden pracownik, bez broni ani innych środków przymusu bezpośredniego. Dodatkowo bez wpisu na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej. Często zdarza się, że taki pracownik nie posiada wymaganej na tym stanowisku sprawności fizycznej. Co przekłada się, że patrol interwencyjny lub „grupa szybkiego reagowania” jest szybka i skuteczna jedynie z nazwy.

Patrol interwencyjny w praktyce

Oddać musimy, że nie wszystkie firmy świadczące usługę ochrony osób i mienia lecą maksymalnie „po bandzie”. Częstą praktyką są tzw. składy mieszane. Na czym to polega? Działanie jest bardzo proste – jeden z pracowników posiada kwalifikacje i uprawnienia do posiadania broni – czyli spełnia wymagania „grupy interwencyjnej”. Natomiast drugi pracownik jest osobą bez żadnych kwalifikacji. Taki skład załogi jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z patrolem interwencyjnym, czy innym tworem, a nie pełnoprawną „grupą interwencyjną”.

W szeroko pojętych usługach „security” zdarzają się również takie przypadki, że za dnia jeździ dwóch pracowników patrolu na interwencję. Podczas gdy w nocy składy załogi minimalizowane są tylko do jednego pracownika. Brzmi absurdalnie prawda? To właśnie w nocy jest większe ryzyko włamania na obiekty! Nasuwa się zatem proste pytanie „czemu tak się dzieje?” Z bardzo prostej przyczyny – za dnia „klienci widzą dwóch”, a kto przyjedzie w sobotę o godzinie 2:30 w nocy lepiej niech klient nie widzi…

„Korzystam z pracowników ochrony w formie patrolu interwencyjnego, więc moja firma jest bezpieczna” fakt czy mit?

Aby najtrafniej odpowiedzieć na to pytanie należy rozdzielić rodzaj usługi ochrony świadczonej na danym obiekcie. Każdy przypadek należy traktować indywidualnie, uwzględniając charakterystykę ochrony danego obiektu, zainstalowane na nim systemy oraz samą lokalizację firmy. Jeżeli korzystasz z ochrony swojego obiektu, to zapewne korzystasz z jednej z niżej wymienionych usług. Sprawdź sam jak zapewne przebiega podejmowanie interwencji w danym przypadku i czego możesz się spodziewać.

Monitoring systemu alarmowego = częste podjazdy patrolu interwencyjnego
W tego typu usłudze klient ma z reguły zabudowane jedynie czujniki ruchu na swoim obiekcie. Centrum Monitorowania w przypadku otrzymania alarmu nie ma możliwości zweryfikowania jego zasadności. Czujka przesyła tylko informację o naruszeniu – bez zdjęcia oraz podglądu wideo. To sprawia, że operator obsługujący taki alarm nie ma pojęcia co się dzieje na obiekcie. Nie wie czy to otwarte okno, przeciąg lub ruszająca się na wietrze firanka, czy też realne zagrożenie w postaci intruza. Operator w każdym z tych przypadków wysyła patrol lub grupę. I tu zaczynają się schody:

Czas dojazdu

Ani grupa ani patrol interwencyjny nie są pojazdami uprzywilejowanymi. To sprawia, że stoją w korkach i na czerwonych światłach, tak samo jak reszta kierowców. To z kolei powoduje, że dojazd do obiektu niemal zawsze jest w przekroczonym czasie. To nie ma jednak żadnego znaczenia. Dlaczego? Dlatego, że intruz rzadko kiedy dokonuje włamania w pojedynkę. Z reguły te działania odbywają się w grupie. Z reguły na drogach dojazdowych do obiektu rozmieszczone są dodatkowe osoby, aby natychmiast po dostrzeżeniu służb, poinformowały one osoby dokonujące włamania. Tak więc, czy patrol przyjedzie w 15 minut czy w 45 minut, intruz i tak opuści obiekt przed ich przybyciem.

Brak rzetelnego sprawdzenia obiektu

To stwierdzenie słyszymy bardzo często: „przyjechał patrol na alarm, ochroniarze nawet nie wyszli z auta i zadzwonili, że wszystko OK”. Pracownicy patroli interwencyjnych często bywają znieczuleni ilością fałszywych alarmów które muszą obsługiwać. Nie ma się im co dziwić, że później nie mają ochrony skakać przez ogrodzenia, być gonionym przez psa itd. Rutyna jednak sprawia, że łatwo można przeoczyć realne zagrożenie.

Niechęć do podejmowania ryzyka

Zdarza się, że na grupach pracują jeszcze „patrolowcy” z krwi i kości, którzy wychowali się na filmach typu Rambo i zarabiając parę złotych ponad płacę minimalną oraz mając jedynie gaz, rzucają się do obiektu w którym przebywa paru, potencjalnie uzbrojonych w co najmniej noże intruzów. Jest to jednak rzadkość. Jeśli załoga patrolu ma podejrzenia, że naprawdę coś się dzieje i w środku jest intruz, to mają świadomość, że przecież nikt nie dokonuje czynu przestępczego nie będąc uzbrojony w niebezpieczne przedmioty. Stąd pracownicy „grup szybkiego reagowania”, czy patrolu interwencyjnego decydują się często na pozostanie w wozie patrolowym i wezwanie policji.

Opisane wyżej przykłady sprawiają, że usługa monitorowania sygnałów alarmowych jest tylko iluzją ochrony i tym samym daje złudne poczucie bezpieczeństwa chronionych obiektów.

Wsparcie grup przy korzystaniu z usług ochrony fizycznej

W przypadku firm, które korzystają z całodobowej usługi ochrony fizycznej patrol interwencyjny czy grupy mają szersze zastosowanie. Agenci ochrony na obiektach stacjonarnych wzywają patrol interwencyjny lub grupę w sytuacjach w których sami nie potrafią sobie poradzić. Z przykładów można by wymienić np. pijany, awanturujący się klient sklepu, problematyczny kierowca na bramie zakładu produkcyjnego który nie wykonuje poleceń itp.

Czy agent mógłby sobie jednak poradzić bez wezwania patrolu? Oczywiście, że tak! Do każdej z tych sytuacji można wezwać Policję. Co prawda wiemy, że często czas oczekiwania na przyjazd Policji do tego typu zdarzeń bywa wydłużony (inaczej oczywiście reagują służby mundurowe w przypadku włamania w trakcie), ale jest to jedno z możliwych i realnych rozwiązań.

„Skoro mam ochronę fizyczną i agentów na obiekcie to dlaczego sami nie zneutralizują powstałego zagrożenia? Za co im w takim razie płacę?”

Tu wracamy do kwalifikacji pracowników, którzy świadczą usługę ochrony fizycznej. Jeżeli głównym czynnikiem przy wyborze agencji ochrony jest najniższa cena, to możemy być w niemal 100% pewni, że skład osobowy załogi, będzie składał się z agentów z przypadku – pracowników, którzy będą zatrudnieni po najniższych stawkach.

Monitoringu wizyjnym – w jakich sytuacjach wzywana jest grupa?

Znaczna część firm na rynku wzywa wsparcie, z taką samą częstotliwością jak w przypadku monitoringu systemu alarmowego.

Związane jest to z ograniczeniem m.in. ilości kamer zainstalowanych na obiekcie, co wpływa bezpośrednio na niższy koszt wdrożenia danego „systemu”. Powoduje to brak pokrycia wizyjnego całego obiektu, lub newralgicznych stref. W takich przypadkach operator w Centrum Monitorowania po otrzymaniu sygnału alarmowe nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić przyczyny danego alarmu. Stąd, dla własnego spokoju, każdorazowo wzywa grupę lub patrol interwencyjny, narażając tym samym klienta na ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z ich przyjazdem. Często po przyjeździe patrol interwencyjny podejmuje działania w sposób opisany powyżej.

W naszym przypadku projektując system ochrony elektronicznej bierzemy pełną odpowiedzialność za mienie naszych klientów. Konfiguracja systemu daje naszym operatorom 100% pewności co jest faktyczną przyczyną danego alarmu. Dzięki wideoweryfikacji może odpowiednio sklasyfikować powstałe zagrożenie i podjąć odpowiednie działanie. Po zweryfikowaniu alarmu jako realne zagrożenie, operator natychmiast wzywa Policję zgłaszając tym samym „włamanie w toku”. Równolegle do służb mundurowych wzywana jest grupa lub patrol ale tylko w formie wsparcia.

Jak w takim razie racjonalnie podejść do zabezpieczenia obiektu?

Dla obiektów wpisanych na listę obowiązkowej ochrony wzywanie grup interwencyjnych wyposażonych w profesjonalny sprzęt niezbędny do podjęcia skutecznej interwencji jest uzasadnione. Chodzi przecież o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. Wsparcie tych obiektów dodatkowymi jednostkami mobilnymi musi bazować na odpowiednio wykwalifikowanych pracownikach.

W przypadku monitoringu systemów alarmowych, czy ochrony fizycznej wzywanie każdorazowo, do nawet błahych incydentów patroli interwencyjnych mija się z celem i generuje jedynie dodatkowe koszty ponoszone na ochronę zakładu, czy firmy.

Należy dążyć, aby w przypadku korzystania z usług ochrony fizycznej, agenci pełniący służbę posiadali kwalifikacje i zdolność do szybkiego, samodzielnego reagowania na zagrożenia. A w przypadku systemów elektronicznych centrum monitorowania miało pełną informację o przyczynach powstania danego sygnału alarmowego.

 

Masz pytania?


Umów bezpłatną konsultację on-line z naszym doradcą w dogodnym dla Ciebie terminie.

 

Umawiam